sobota, 27 października 2012

JiraTsu. Rozdził 3: Problem Rozwiązany! Ale kłopotów nie jest dość.

Ohayo! Po dłuższej przerwie następny rozdzialik^^ 
                                                                        ***
      Jirayia obudził się wczesnym rankiem. Poszedł się umyć, a następnie zjadł śniadanie. Ubrał się i wyszedł. W tym czasie ludzi nie było na ulicach więc nie słychać było jego imienia na ich ustach. Kierując się w stronę wieży Hokage zauważył ile się zmieniło w wiosce. Najciekawszą rzeczą było to, że chociaż wszystko dookoła jest inne to ulubiona budka Naruto-Ichigo Ramen, dalej stoi w tym samym miejscu i jest taka sama jak parę lat temu. Doszedł do budynku.
- Puk, puk! – Rozległo się pukanie do drzwi.
- Wejść!- Wrzasnęła Gondaime.
- Hej Tsunade, hej Shizune. – Odparł Pustelnik.
- Dzień… - Tsunade nie dała dokończyć Shizune.
- O to ty. Co jest? – Spytała się.
- Mam pomysł. – Odpowiedział radośnie. Było widać, że jest zadowolony z pomysłu.
- Niby jaki i na jaki temat? – Zaczęła oschle.
- Na temat wyjazdu Naruto.
- O nie! Nie chce już o tym słyszeć! Naruto pojedzie tam i koniec! Nie zwolnię go, rozumiesz!?
- Ależ spokojnie. Nie mówię byś go zwalniała.
- ? – Zdziwiła się nieco. – To niby jaki ten pomysł?
- Może, jak Naruto nie chce zostawiać Hinaty, to niech ona pojedzie z nim.
- Nie no ty to masz pomysły. Aaa, Naruto z pewnością cię nasłał byś mnie przekonał.
- A tu nie trafiłaś. Przecież ja nie chce byś go zwalniała tylko wysłała młodą Hyuga razem z nim. A Naruto o niczym  nie wie.
- No nie wiem.
- Zastanów się. Należy mu się jakaś rekompensata.
- A niby za co?
- Za wszystko co dla wioski uczynił.
- No dobra, niech będzie, ale zobaczymy najpierw czy Hinata się zgodzi. I jeszcze jedna uwaga. Jeśli coś poknocą to ty za to odpowiadasz!
- Co!? Ty  sobie żarty stroisz!?
- Nie. Tak chciałeś, to masz.
- No dobra. I tak ty ich wysyłasz jak coś, to i tak tobie się oberwie.
- Tak, ale potem to ja dowalę tobie. I co teraz?
- No dobra. Nich ci będzie.
- o_0 – Była trochę zdenerwowana. Oczekiwała innej odpowiedzi.
- No co? Należy mu się.
- Dobra. Idź już. Poinformuj Hinatę, że za tydzień wyrusza.
- Jasne, na razie.
- Cześć. – No i wyszedł.
   
- Puk, puk! – Ciszę w domu Hyuga przerwało pukanie. Ojciec Hinaty otworzył drzwi.
- Jirayia-sama! – Zdziwił się strasznie. – Przecież to nie możliwe! Niby jak!?
- O to znowu pan. Naruto tu nie ma. I nie ma czego oglądać. – Wtrąciła Hinata. Ostro naciskała na ostatnie zdanie.
- Witaj Hinata. Ja nie do Naruto. Em… Przepraszam za wczoraj. Mam ci…
- Hinata. Widziałaś się wczoraj z Jirayią-sama!? – Rozmowę przerwał im Hiashi.
- Tak.
- I nic nie mówiłaś!?
- Nie. A niby po co?
- Eh… idź już do siebie.
- Nie, stój. Mam do ciebie sprawę. – Jirayia był trochę zły obojętnością dziewczyny.
- Do mnie? A niby co?
- Za tydzień wyruszasz na 2 tygodniową misje razem z Naruto. Szczegóły sam ci wyjaśni.
- Co? Przecież Naruto nie udało się w żaden sposób przekonać…
- Spokojnie, załatwiłem to.
- Dziękuję, dziękuję! – Rzuciła mu się na szyje.
- Hej, spokojnie.
- Dzięki. Tato lecę zobaczyć się z Naruto. Będę wieczorem! – Krzyknęła przez ramię.
- Te dzieciaki. Wejdź. –Hiashi zaprosił pustelnika do środka.
- Dziękuję, ale nie skorzystam. Miałem to przekazać i lecę. – Zaczął się wycofywać. Nie chciał odpowiadać na pytania związane z powrotem.
                                         Ok. 15mni. wcześniej.
                                                       ***
- Cześć. – No i wyszedł.
- Tsunade-sama nie cieszysz się z jego powrotu? – Spytała stojąca obok dziewczyna.
- Shizune, nie męcz mnie.
- Ale…
- Tak, cieszę się i to bardzo. Ale zrozum, że jako Gondaime mam też obowiązki.
- Wiem. Ale zapomniała Pani o jednym.
- Niby o czym?
- O rozmowie na temat pobytu Jirayi-sama.
- Osz ty. No masz. Eh, później to załatwię. Shizune, leć po Asumę. Mam dla niego misje.
- Hai, Tsunade-sama. – Shizune wybiegła jak strzała, razem z TonTon na rękach.
- Nareszcie chwila spo…
- Hokage-sama, Hokage-sama! – Ktoś na korytarzu zaczął wrzeszczeć.
- Jasny gwint. Jak wołasz mnie o byle co, to zaraz ci tak wrąbe, że rodzona matka cię nie pozna! – Była już na skraju wytrzymałości.
- Hokage-sama, szybko, Sakura!- Zdenerwowany i przestraszony zaczął mówić Shikamaru.
- Co z nią!? – Od razu zauważyła powagę sytuacji.
- Podcięła sobie żyły i to kilka razy!
- Dobra, lecę!
                                                                 Szpital    
                                                                    ***
- I jak z nią!? – Zawołała przestraszona sensei widząc swoją podopieczną na stole operacyjnym. Sakura była cała zalana krwią. Leżała nieprzytomna.
- Tsunade-sama! Krwawi. Nie da się zatamować! – Odpowiedziała jedna z pielęgniarek.
- Kakashi, miałeś nie dopuścić do tego! – Krzyknęła na biednego Hatake stojącego przy oknie. – Jak nie przeżyje…
- Nawet tak nie mów. – Niespodziewanie wtrącił – Ona nie może użęć.
- A myślisz, że tego chce!
- Więc rób więcej, a nie gadaj tyle! – Krzyknął zalany łzami.
- Kakashi… - Hokage pierwszy raz widziała go w tak złym stanie. – Masz racje. – Pozbierała myśli i wzięła się do roboty.
        Po dwóch godzinach, udało się zatamować krwawienie. Stan różowo - włosej nie był najlepszy. Straciła mnóstwo krwi. Była nieprzytomna. Tsunade wyszło z sali gdzie leżała samobójczyni.
- I jak? – Zapytał zdenerwowany Hatake. – Co z nią? No mów!
- Kakashi, uspokój się! Co cię ugryzło? – Odparła Gondaime.
- Nic. Po prostu martwię się o nią.
- Jej stan jest ciężki, ale wyjdzie z tego.
- Dzięki Bogu – Uspokoił się trochę.
- Jak to się stało? – Dopytywała bezlitośnie ,,Legendarna hazardzistka”.
- Byliśmy w kuchni. Poszedłem na chwilę do toalety, a gdy wróciłem…
- Nie kończ. Wiem co było potem. Za jakieś 2 dni się ocknie.
- To dobrze.
- Nie dopuść drugi raz do takiej sytuacji. – Nakazała.
- Ani mi się śni. – Bladość znikała powoli z twarzy Kakashi’ego.
- Słuchaj, a co ty tak się o nią martwisz? – Hokage nie mgła darować sobie dopytywania o uczucia mężczyzny.
- A ty?
- ?
- Pytasz mnie dlaczego się o nią martwię, a ja się pytam dlaczego ty?
- No bo ja...
- Nie umiesz mi odpowiedzieć? Jak nie umiesz, to mnie także nie pytaj.
- No proszę, masz ci los. Ja się o nią martwię ponieważ to moją uczennica. Jest drugą kobietą o tak wielkiej sile, a poza tym…
- Przypomina mi ciebie. Tak samo złośliwa i denerwująca kobietka jak ty. – Przerwał jej wypowiedz.
- No właśnie to miałam powiedzieć. – Powiedziała z lekkim chichotem – Ale ja nie jestem złośliwa i denerwująca! – Dodała bijąc go po głowie.
- Jasne, jasne.
- Grr… dobra ja idę. Przyjdę tu za jakieś 2 godziny.
- Hai. Na razie.
- Cześć – Pożegnali się. Tsunade poszła w kierunku wyjścia, a Kakashi wszedł do uczennicy.
                                                          ***     
         No to mam nadzieje że się podobało ^^ 
                                                                                    Mitya:**