W Sunie rozpoczął się kolejny dzień. Od samego rana, w
powietrzu dało się wyczuć napięcie. Namecea huśtała się na huśtawce, kiedy
nagle usłyszała krzyki. Zeskoczyła na ziemię i pobiegła w stronę, z której
dobiegał hałas. W pewnym momencie zdała sobie sprawę z tego, że wrzaski
dobiegały z jej domu. Wbiegła do budynku i rozejrzała się. Na parterze nikogo
nie było, więc po chwili znalazła się na piętrze. Znowu usłyszała krzyki:
-Wynoś się z mojego domu! –
to był krzyk jej matki, Akako.
Namecea pobiegła do pokoju jej rodziców, z którego dobiegał
hałas. Gdy stanęła w drzwiach, zobaczyła, jak zamaskowany mężczyzna wbija
sztylet w serce kobiety.
-NIEEE!! – krzyknęła
przerażona dziewczynka. Zabójca odwrócił się, zmrużył oczy i wyskoczył przez
okno, uprzednio je rozbijając.
-Córeczko… Gomen, że nie… -
Akako zakrztusiła się krwią.
-Mamo… - Namecea podbiegła do
leżącej kobiety. – Zaraz zawołam medyków i cię uratują! Nie zostawiaj mnie!
-Nie powiedziałam… Ci o tw… -
serce kobiety zatrzymało się. Namecea wybuchła płaczem i wybiegła z domu.
Zatrzymała się na placu zabaw, usiadła na ławce, pochyliła się do przodu i
ukryła twarz w dłoniach.
***
Ishiro nienawidził wychodzić z domu, kiedy mu kazali
rodzice. Odczuwał to jako rodzaj kary. Nie chcąc jednak znowu po powrocie
napotykać zmartwionego spojrzenia rodziców, wyszedł z budynku i skierował się
na plac zabaw. Gdy tylko tam wszedł, usłyszał śmiech rówieśników i okrzyki
„Beksa!” „Ale żal”. Skierował się w tamtą stronę i zobaczył mały tłumek dookoła
ławki, na której siedziała czarnowłosa dziewczynka. Szybko tam pobiegł i
zawołał:
-Zostawcie ją w spokoju! Co
wam zrobiła? Jeśli zaraz stąd nie pójdziecie, to ja dam Wam powód do płaczu. –
inne dzieci popatrzyły się na niego ze zdziwieniem i odeszły, po drodze go
potrącając. – Już dobrze. Poszli sobie.
Dziewczynka podniosła głowę i
zaczęła szlochać jeszcze głośniej. Chłopiec pogłaskał ją po ramieniu.
-Co się stało?
-On ją zabił… - dobiegł do
niego stłumiony głos. – Moją mamę…
-Kto zabił?
-Nie wiem…
-Kiedy to się stało? Ktoś to
jeszcze wie? – nie uzyskał odpowiedzi. Westchnął i dodał: – Jestem Ishiro, a
ty?
-Na-…Namecea.
-Chodź, pójdziemy do
Kazekage-samy i powiesz mu o tym zabójstwie. – jakimś cudem posłuchała go i po
chwili skierowali się do najwyższego budynku w wiosce, wieży Kazekage.
***
-JAK TO SIĘ MOGŁO STAĆ?!
DLACZEGO DOPUŚCILIŚCIE DO ŚMIERCI JEDNEJ Z NAJSILNIEJSZYCH KUNOICHI W WIOSCE?!
– krzyczał rozzłoszczony Kazekage na biednych oficerów ANBU, a ci drżeli jak
liście na wietrze. – WASZA NIEKOMPETENCJA PRZECHODZI WSZELKIE GRANICE!
-A-Ale K-Kazekage-sama! Nie
daliśmy rady zareagować. To była chwila!
-GDYBYŚCIE NALEŻYCIE
WYKONYWALI SWOJĄ PRACĘ, NIE DOSZŁOBY DO TEGO! – wziął do rąk dokument leżący na
biurku i kontynuował. – Wszyscy, jak tu stoicie, wyruszacie do Kumo. Będziecie
budować tam most. Możecie odejść.
-Ale Kazekage-sama! -
Próbowali się wybronić oficerowie.
-OŚMIELACIE SIĘ SPRZECIWIAĆ?
W TAKIM RAZIE, MACIE ZABIĆ MOJEGO SYNA!
-Ale nikt nie wrócił z tego
żywy…
-TO NIE MOJA SPRAWA. WYNOŚCIE
SIĘ Z MOJEGO BIURA!!
-Hai, Kazekage-sama. – bez
entuzjazmu odparli ninja z ANBU, skłonili się i wyszli, cicho zamykając drzwi.
-Kiku, znajdź Temari i
powiedz jej, żeby zaopiekowała się tą małą Masamoto do powrotu jej ojca. –
mruknął Kazekage, wziął do rąk kolejny zwój i rozpoczął czytanie jego
zawartości.
***
Słownik:
Hai – tak
-sama – sufix znaczący
„pan/pani”
Gomen - przepraszam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz