wtorek, 31 lipca 2012

Namecea cz.1


            W Sunie rozpoczął się kolejny dzień. Od samego rana, w powietrzu dało się wyczuć napięcie. Namecea huśtała się na huśtawce, kiedy nagle usłyszała krzyki. Zeskoczyła na ziemię i pobiegła w stronę, z której dobiegał hałas. W pewnym momencie zdała sobie sprawę z tego, że wrzaski dobiegały z jej domu. Wbiegła do budynku i rozejrzała się. Na parterze nikogo nie było, więc po chwili znalazła się na piętrze. Znowu usłyszała krzyki:
-Wynoś się z mojego domu! – to był krzyk jej matki, Akako.
         Namecea pobiegła do pokoju jej rodziców, z którego dobiegał hałas. Gdy stanęła w drzwiach, zobaczyła, jak zamaskowany mężczyzna wbija sztylet w serce kobiety.
-NIEEE!! – krzyknęła przerażona dziewczynka. Zabójca odwrócił się, zmrużył oczy i wyskoczył przez okno, uprzednio je rozbijając.
-Córeczko… Gomen, że nie… - Akako zakrztusiła się krwią.
-Mamo… - Namecea podbiegła do leżącej kobiety. – Zaraz zawołam medyków i cię uratują! Nie zostawiaj mnie!
-Nie powiedziałam… Ci o tw… - serce kobiety zatrzymało się. Namecea wybuchła płaczem i wybiegła z domu. Zatrzymała się na placu zabaw, usiadła na ławce, pochyliła się do przodu i ukryła twarz w dłoniach.

***

         Ishiro nienawidził wychodzić z domu, kiedy mu kazali rodzice. Odczuwał to jako rodzaj kary. Nie chcąc jednak znowu po powrocie napotykać zmartwionego spojrzenia rodziców, wyszedł z budynku i skierował się na plac zabaw. Gdy tylko tam wszedł, usłyszał śmiech rówieśników i okrzyki „Beksa!” „Ale żal”. Skierował się w tamtą stronę i zobaczył mały tłumek dookoła ławki, na której siedziała czarnowłosa dziewczynka. Szybko tam pobiegł i zawołał:
-Zostawcie ją w spokoju! Co wam zrobiła? Jeśli zaraz stąd nie pójdziecie, to ja dam Wam powód do płaczu. – inne dzieci popatrzyły się na niego ze zdziwieniem i odeszły, po drodze go potrącając. – Już dobrze. Poszli sobie.
Dziewczynka podniosła głowę i zaczęła szlochać jeszcze głośniej. Chłopiec pogłaskał ją po ramieniu.
-Co się stało?
-On ją zabił… - dobiegł do niego stłumiony głos. – Moją mamę…
-Kto zabił?
-Nie wiem…
-Kiedy to się stało? Ktoś to jeszcze wie? – nie uzyskał odpowiedzi. Westchnął i dodał: – Jestem Ishiro, a ty?
-Na-…Namecea.
-Chodź, pójdziemy do Kazekage-samy i powiesz mu o tym zabójstwie. – jakimś cudem posłuchała go i po chwili skierowali się do najwyższego budynku w wiosce, wieży Kazekage.

***

-JAK TO SIĘ MOGŁO STAĆ?! DLACZEGO DOPUŚCILIŚCIE DO ŚMIERCI JEDNEJ Z NAJSILNIEJSZYCH KUNOICHI W WIOSCE?! – krzyczał rozzłoszczony Kazekage na biednych oficerów ANBU, a ci drżeli jak liście na wietrze. – WASZA NIEKOMPETENCJA PRZECHODZI WSZELKIE GRANICE!
-A-Ale K-Kazekage-sama! Nie daliśmy rady zareagować. To była chwila!
-GDYBYŚCIE NALEŻYCIE WYKONYWALI SWOJĄ PRACĘ, NIE DOSZŁOBY DO TEGO! – wziął do rąk dokument leżący na biurku i kontynuował. – Wszyscy, jak tu stoicie, wyruszacie do Kumo. Będziecie budować tam most. Możecie odejść.
-Ale Kazekage-sama! - Próbowali się wybronić oficerowie.
-OŚMIELACIE SIĘ SPRZECIWIAĆ? W TAKIM RAZIE, MACIE ZABIĆ MOJEGO SYNA!
-Ale nikt nie wrócił z tego żywy…
-TO NIE MOJA SPRAWA. WYNOŚCIE SIĘ Z MOJEGO BIURA!!
-Hai, Kazekage-sama. – bez entuzjazmu odparli ninja z ANBU, skłonili się i wyszli, cicho zamykając drzwi.
-Kiku, znajdź Temari i powiedz jej, żeby zaopiekowała się tą małą Masamoto do powrotu jej ojca. – mruknął Kazekage, wziął do rąk kolejny zwój i rozpoczął czytanie jego zawartości.

***


Słownik:

Hai – tak
-sama – sufix znaczący „pan/pani”
Gomen - przepraszam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz